— Marianne Solivan —
2.11.2017
CK Jazovia
Charyzma, zdecydowanie i kwintesencja kobiecości. Przepiękna korespondencja czułości prosto z USA – Marianne Solivan.
Światowy pogląd określa, ze pierwsze wrażenie jest najważniejsze. PalmJazz 2017 na to pierwsze wrażenie wysunął amerykańską część świata, bo tam się zaczęło wszystko, co się wiąże z jazzem. W pierwszej części wieczoru zagrał Joshua Redman Trio, natomiast przypieczętowaniem wieczoru była Marianne Solivan.
Kiedy pierwszy raz powiedziała z wdziękiem „good evening” byliśmy już jej przyjaciółmi. Takie to było uczucie. Z każdym kolejnym momentem ta znajomość się rozwijała. To był Jej pierwszy dzień w Polsce, pierwszy koncert, pierwsze spotkanie z polską publicznością i nasze pierwsze spotkanie z takim głosem. Wszystko było pierwsze, dziewicze, nowe, fascynujące. Indywidualności wokalnej, w przeciwieństwie do instrumentalnej, nie da się podrobić, choć wiele wokalistek, po spotkaniu z Marianne Solivan, chciałoby aspirować do jej umiejętności, głębokości dźwięków i nastroju, który ten śpiew budzi. Ale nie tylko barwa, tembr głosu, nie tylko maniera była tak indywidualna. Jej charakter i podejście do ludzi to coś, co Ją przedstawiało. Łamała tabu, a później o tym śpiewała. Mówiła o pocałunkach, pożądaniu. Nakreślała kontekst, a później w utworze to się czuło, słyszało, widziało! Historie życia ubrane w koncert. Marianne razem z zespołem dreptali tego wieczoru po dobrze znanych rewirach jazzu, soulu, swingu, ale wytyczali na tych płaszczyznach własne intepretacje gatunku, serwowali swój temperament. Ona w cekinowej sukience przy akompaniamencie wachlarza, za nią świetny zespół, perkusja, kontrabas, fortepian. Był jeden czynnik, którego zabrakło, mianowicie lekkiego zadymienia. Wtedy na szybkie pytanie „gdzie jesteś?” niemal każdy odpowiedziałby w najlepszej knajpce Nowego Jorku. Z artystki emanowało wiele osobowości: duch Elli Fitzgerald, moc Niny Simon, finezja Betty Carter. Jednak to była przede wszystkim Ona, charyzmatyczna Marianne Solivan. Na koniec możemy śmiało powiedzieć, ze dobrze się z Nią poznaliśmy. Dziękujemy.
FOTO:
Michał Buksa,
Paweł Kołodziej