Lura
23.11.2017
CK Jazovia
Lura – „ Jej muzyka powinna być dla dorosłych, tak nieokiełznanie jest zmysłowa”. Tak się zamyka ostatnią okładkę PalmJazz Festival 2017.
Lato przyszło dzisiaj, tutaj! Było mocne, gorące, słoneczne, idealne! Taką prognozę przepowiadały Jej wszystkie płyty i poprzednie koncerty, ale jakoś, patrząc na rzeczywistość, ciężko nam było w to uwierzyć. Sprawdziło się! Od dzisiaj, jeśli kiedykolwiek na myśl przyjdzie nam Ona, to zawsze będzie lipiec i to nie w Polsce, a na Jej ziemiach, na Wyspach Zielonego Przylądka. Bo całe ciepło, to dosłowne i symboliczne wiąże się z Nią. Lura, a właściwie Maria de Lurdes Pina Assunção przyjechała dzisiaj do Polski, do Gliwic, żeby przemoderować nasze temperamenty, przeinstalować charaktery, zniszczyć nudę, zmazać szarość, zasiać szaleństwo, pokolorować żywot, oczarować żywotnością i złamać międzyludzkie granice. Tylu efektów dzisiejszego koncertu jesteśmy w stanie doliczyć się na świeżo, na teraz. Każdy z Was mógłby do tej listy dopisać pewnie przynajmniej kilka setek podobnych zmian. To był wieczór mentalnej rewolucji. Była nieokiełznana w tańcu, płynna w kontakcie i urocza, kiedy mówiła „dziękuję”. Rwała nas przebojami i opowieściami, tańcem i bezceremonialnością. Czuła momenty naszego uniesienia i sprzyjała im. Kiedy zespół zagrał „Na Ri Na” śpiewała Ona plus dwieście osób, najprzyjemniejsza w życiu lekcja śpiewu, pod tak niesamowitym dowództwem. Kiedy ten element wieczoru poszedł jak kartkówka prymusa, Lura poszła o krok dalej i zaczęła uczyć nas tańca. Zespół wił genialną afrykańską melodykę, która już sama w sobie ustawiała każdy krok w odpowiednim miejscu, a artystka potęgowała efekt swoim udziałem. Zaproszeni na scenę wybrańcy zdali egzamin. Patrząc na Nią dało się odczuć bezdenną namiętność, taką prawdziwą, uczciwą, bez najmniejszego podstępu, nawet nieerotyczną. Ona ma muzykę we krwi, a u nas doprowadziła to tego, że my mieliśmy krew na granicy wrzenia. Stygnąć będziemy długo. Marcin Kydryński mawiał, że głos Lury jest „ciemny, brunatny”. Z tym zdaniem jesteśmy w stanie się zgodzić, natomiast osobowość ma mieniącą się wszystkimi jasnymi kolorami tęczy. Standing ovation razy sześć, później przestaliśmy liczyć.
To był ostatni koncert z PalmJazz Festival 2017 w Gliwicach. Każdy wyciągnie z tego festiwalu momenty dla siebie. Tych, którzy mieli być okazje na dzisiejszym koncercie bardzo prosimy: przytrzymajcie dzisiejszą atmosferę w sobie, nie dajcie jej zmiażdżyć defektami bytu, a dzięki niej proza życia będzie piękniejsza, bajeczna.
Lura, dziękujemy!
LURA LURA
Pozdrawiam
FOTO:
Michał Buksa