Piotr Baron Band
8.11.2017
CK Jazovia
Piotr Baron Band – to historia, teraźniejszość i przyszłość polskiego jazzu
Zapytajcie kogokolwiek w naszym kraju, kim jest ten jazzman, a każdy Wam powie, polskim Johnem Coltrane’em. Czy to słowa na wyrost? Zapytajcie dzisiejszej publiczności. Dużo pytań, ale odpowiedź koncertowa. Czasem jest tak, że energia, dzikość serca, szaleństwo, werwa odchodzi na drugi plan. Wtedy wyłania się spokój duszy i wylewność dźwiękowa, która po prostu płynie, koi, buduje nastrój. Dzisiaj tym scenariuszem posłużył się Piotr Baron razem ze swoim zespołem. Nie szokował, a wzbudzał podziw. Nie odkrywał niezbadanych muzycznych rewirów, ale kreślił tak czule w swoim stylu długie melodie, że czuło się pełne spełnienie oczekiwań obecności na koncercie właśnie tego artysty. To dominowało, ale z każdej ostoi trzeba choć na chwilę wyskoczyć, żeby przewietrzyć instrument, w związku z tym ze dwa lub trzy momenty galopu nut także wystąpiły, odświeżały ten nastrój. Taka postawa Piotra Barona to nasza satysfakcja z plusem. A skoro już mowa o matematyce to powiedzmy o zbiorach, zbiorach kilku bezdyskusyjnych talentów, z jakimi przyjechał do Gliwic Piotr Baron. Niemal każdy z nich mógłby solo stworzyć jeden z festiwalowych wieczorów. Po prawicy Piotra Barona słuchaliśmy Roberta Majewskiego, którego stawia się na podium polskich trębaczy, na którym stopniu, zostawiamy ocenę Wam. Idąc dalej w tym kierunku, Michał Tokaj, który dwa lata temu swoim indywidualnym koncertem otwierał PalmJazz Festival. Basowo zadbał o nasz komfort Maciej Adamczak, a obok niego w sekcji, na bębnach, Łukasz Żyta. Minęło 40 lat od pierwszych scenicznych działań Piotra Barona. Na przestrzeni tych dekad spotykał się na scenach z setkami artystów różnych pokoleń. Co prawda nie poznaliśmy koncertowo wszystkich układów, ale subiektywnie możemy śmiało powiedzieć, że ten dzisiejszy jest spasowany na wymiar, na nasz wymiar.
FOTO:
Michał Buksa,
Hubert Kalla