65 - 65
Pewna Pani na korytarzu, tuż po koncercie powiedziała, że PalmJazz jest jak czekolada – daje radość, szybko się kończy, ale dobry posmak zostaje na długo. Faktycznie, dzisiejszy wieczór był ostatnim z osiemnastu koncertów, które wzbogaciły doświadczenia muzyczne wszystkich uczestników Festivalu. Jeśli echa jego brzmień pozostaną z Państwa pamięci, tak jak ten posmak czekolady, to jesteśmy pewni, że warto było realizować to przedsięwzięcie.
Tego wieczoru słowami refleksji przywitał nas Krzysztof Kobyliński – dyrektor i pomysłodawca PalmJazz. Powiedział kilka słów o zespole, który co prawda nie gra na scenie, ale ma duży wkład w końcowy efekt całego wydarzenia – ludzie Festivalu, którymi są zarówno współorganizatorzy, jak i niezawodna i najlepsza pod słońcem publiczność, która tego wieczoru wypełniła sale do ostatniego miejsca.
Takiej frekwencji na zamknięcie Festivalu nie ma się czemu dziwić. Drodzy Państwo, Bill Evans, jeden z najbardziej kreatywnych muzyków jazzowych naszych czasów. Saksofonista, który jest bombą złożoną z muzycznych umiejętności, doświadczenia, scenicznego luzu i gawędziarskiego humoru. W swojej karierze grał z największymi muzykami, którzy poruszali się różnymi ścieżkami gatunkowymi, między innymi z Milesem Davisem czy z Mickiem Jaggerem. Muzyczna pozycja, którą sobie zasłużenie wypracował, niejednemu artyście zakręciła by w głowie. Ale nie jemu. Dystans i swoboda, którą się charakteryzuje na scenie, wyprowadza jego osobę ponad przeciętność, czego silne odzwierciedlenie znajduje się w jego twórczości. Na scenie towarzyszył mu Michael „Patches” Stewart. Na temat tego znakomitego trębacza można wyrazić wiele słów zachwytu. W zestawieniu z Billem Evansem jednego wieczoru zbudowali szalenie wysoki standard koncertu tak bogatego w klasowy jazz. Wieczór uzupełnił także skład AMC Trio, czyli słowacka formacja w składzie: pianista Peter Adamkovic, kontrabasista Martin Martincak i perkusista Stano Cvanciger. Cała piątka muzyków, przyjaciół stworzyła taką atmosferę, jakby każdy z publiczności był częścią tego składu, a co za tym idzie, przyjacielem.
Drodzy muzycy, droga publiczności, drodzy przyjaciele. Kłaniamy się w pas.
Dziękujemy.